RAPORT Z KATAL-UR LOG 06b: HOMO SAPIENS PLASTICUS

 
"...Przeszło dziesięć tysięcy lat temu nagły impuls, spowodowany koronalnym wyrzutem masy, przeciął słabnącą od dziesięcioleci magnetosferę i usmażył infrastrukturę techniczną Chmury. To doprowadziło na skraj upadku Cykl Powietrza...
Od stulecia w nauce panowała zagorzała dyskusja o sam fakt istnienia tego legendarnego "Cyklu". Pochówki znajdowane w odpowiednich warstwach stratygraficznych sugerowały, że człowiek wyszedł już wprawdzie z jaskini, ale nadal był zbyt zacofany, by budować cywilizację.
Wierzących w Chmurę paleoarcheologów niszczono w debatach twardymi dowodami. Konńczyło się to przypięciem im łatki w kształcie liścia i nazywaniem „foliarzami” (od słowa folium – liść). Naznaczony, przegrany w cotygodniowych, sobotnich sporach w siedzibie Wielkiej Rady Cechów, obowiązany był przez tydzień nosić naszyty na fartuchu zielony symbol o wielkości minimum 8 centymetrów w kształcie liścia dębu. Tracił zazwyczaj reputację i nikt więcej nie traktował poważnie jego rewelacji o szklanych, mówiących lustrach, o zagadkowym DNA w komórkach czy latających i liczących maszynach.
Latanie? Przecież ludzie musieliby się udusić w takich konstrukcjach! Większość badaczy twierdziła, że powodem wygłaszania podobnych niedorzeczności są halucynacje przeciążonych pracą umysłów. Po co latać, skoro mamy maszyny parowe? Mamy też liczydło i suwak logarytmiczny. Podawano w wątpliwość i wręcz wykazywano, że istnienie niematerialnej sieci jest niemożliwe. Padają wszak deszcze, co wyklucza, że chmura stanowi byt stały. Dla każdego szanującego się członka zgromadzenia pomysł, że ludzkość mogła polegać na niewidzialnej strukturze złożonej z kropel i łączącej miliony istot, brzmiał jak maligna.
W kuluarach Rady Cechu mówiło się co prawda, że profesor Horazius Mercher – będący u szczytu sławy arcymistrz mechanik I stopnia – pracuje nad wielotrybowym, zasilanym parą cyfrometrem. Ale jego wynalazek był na razie w fazie nabijania kół zębatych na wałki, które miały stanowić oś machinerii. On sam oficjalnie zaprzeczał plotkom, deklarując pracę nad „usprawnieniem do krosien tkackich”.
Wracając do głupot wygadywanych przez foliarzy – ich teorie rozpadały się w zderzeniu z prozą życia i brutalną fizyką. Homo sapiens plasticus bytował w niskich, dzikich ziemiankach, wydrapanych wprost szponami i ogaconych prostą w obróbce sośniną. Na większości stanowisk odnajdywano jedynie gliniane miseczki olejowe, służące humanoidowi do oświetlania mrocznych wnętrz.

Dr Julian z Cechu Tłoków wbijał proste, stalowe dłuto w rdzawą glebę. Jako badacz o szerokich horyzontach szukał w wykopie numer 8 śladów po dawnych „Bogach z Niebios”, o których krążyły podania w Restauracji Szkockiej. Według przyjętej semantyki owi Homo sapiens plasticus byli istotami, które całe swoje życie i dusze zamknęły w syntetycznych pancerzach.
Pod siedmioma naprzemiennymi warstwami namułów i piaskowców czas i drapieżne bakterie z idealną precyzją zatarły większość śladów ich świata. O ile kiedykolwiek istniały bardziej scentralizowane osady, zdążyły już obrócić się w pył, a dawne imperia skurczyły się do formy rzadkich tlenków metali.
 
Nagle ostrze kielni archeologa zazgrzytało o coś twardego. Po wielogodzinnym doczyszczaniu stanowiska, w ciasnej, podziemnej niszy obłożonej ciosanym wapieniem dr. Julian odnalazł kompletnie skamieniały kościec osobnika z minionej ery. Obok zniekształconej dłoni tlił się jedyny materialny ślad po jego kulturze – ceramiczny kaganek z resztkami wosku w otoczeniu artefaktów sfosylizowanej sosny zwyczajnej (Pinus sylvestris), przy którym nagi, wykręcony reumatoidalnym bólem człowiek wegetował w ciemności. Dr Julian odsłonił delikatnie pędzlem z sierści borsuka szczątki, analizując anatomię tej ślepej uliczki ewolucyjnej. Najbardziej bezwzględnym odkryciem była jednak całkowita, strukturalna redukcja kości czołowej w czaszce. Zdziwiło go, że u tego gatunku nie wykształciły się partie odpowiedzialne za procesy abstrakcyjnego myślenia czy samokontrolę – uznał to jednak za lokalną anomalię.
„Rada Starszych Cechu Tłoków zinterpretuje to znalezisko jak zawsze. Do oficjalnych komunikatów trafi notatka, że natrafiono na szczątki dzikiego plemienia z narodu Sawy, które z rdzawymi dzidami biegało po piaszczystych bezdrożach Bródna za ślepymi borsukami skarpowymi...” – pomyślał.

Cech Tłoków – Instytut Paleoantropologii i Kenozoiku Parowego
PROTOKÓŁ BADAWCZY: EKSPEDYCJA ARCHEOLOGICZNA
  • Data wpisu: 17 mroźnika 1887 roku Nowej Pary (Rok 10226 według dawnej rachuby)
  • Miejsce odkrycia: Sektor Bródno, Wykop Głęboki nr 8, anomalia stratygraficzna na głębokości 12 metrów.
  • Oznaczenie obiektu: Osobnik PL-2026-NNX
  • Kierownik badań: Główny Archeolog-Technolog, dr inż. Julian z Cechu Tłoków.
  • Metodologia: Ekspertyza organoleptyczna, mechaniczno-ciśnieniowa analiza osteologiczna pod mikroskopem parowym oraz pneumatyczne oczyszczanie komory grobowej.

I. Notatki Polowe dr. Juliana (Zapis fonograficzny na taśmie cynowej)
„...Ciśnienie w kotłach naszej wiertnicy parowej ustabilizowało się po przejściu przez siedem naprzemiennych warstw twardych namułów i piaskowców, gdy na 12 metrze stalowy świder nagle osunął się w pustą przestrzeń. Po opuszczeniu w głąb szybu mosiężnych lamp łukowych odkryliśmy podziemną, ciasną komorę. Jej strop został mozolnie obłożony ciosanym wapieniem, co sugeruje efekt wielopokoleniowej, ręcznej pracy dawnych mieszkańców.
Prace oczyszczające prowadziliśmy za pomocą pneumatycznych odsysaczy pyłu, odsłaniając zmineralizowane podpory z przedwiecznego drewna sosnowego (Pinus sylvestris). Choć drewno to jest podatne na gnicie, w tych wilgotnych warunkach uległo całkowitej petryfikacji.
Wewnątrz tej skalnej niszy natrafiliśmy na skrajnie skruszałe, zniekształcone pod naciskiem wieków szczątki ludzkie. Próby kwasowe i analiza kalorymetryczna wykazały, że wszelka pierwotna esencja życiowa uległa całkowitemu wyparowaniu, a soki organiczne zostały bezpowrotnie zastąpione przez zimną tlenkową rdzę. Tkanka nie wykazuje żadnych śladów dawnego ożywienia. Wydobyliśmy jednak strukturę kostną, którą nasz Cech oficjalnie klasyfikuje jako Homo sapiens plasticus – ślepą uliczkę ewolucyjną z dolnego Plastocenu.”


II. Oględziny Anatomiczne: „Osobnik MS/47B/19-NNX”
Umieściłem kluczowe elementy szkieletu pod mosiężnym, parowym mikroskopem laboratoryjnym, poddając je testom biomechanicznym. W dusznej przestrzeni badawczej, pośród syku pary, patologie humanoida ukazały obraz skrajnie uciążliwej egzystencji:
  • Patologia łap (Skrajny reumatyzm): Kości dłoni i paliczków oraz nadgarstka noszą ślady masywnych zmian zwyrodnieniowych. Stawy są zniekształcone mechanicznie. Wysuwam hipotezę o  wieloletnim obciążeniu palców – co świadczy o permanentnym, mechanicznym obciążeniu palców (prawdopodobnie od ciągłego grzebania w ziemi w poszukiwaniu korzeni lub obróbki twardych materiałów).
  • Spondyloza „przybiurkowa”: Kręgosłup osobnika jest nieodwracalnie zgięty w łuk w odcinku piersiowym i lędźwiowym. Zmiany kostne i zrosty kręgów dowodzą, że humanoid ten spędzał większość życia w pozycji kucznej lub silnie pochylonej, co koreluje z hipotezą dr. Juliana o bytowaniu w ciasnych, podziemnych norach o niskim stropie.
  • Amputacja i lokomocja: Odnotowano całkowity, postmortalny brak kości podudzia i stóp. Ze względu na zniszczenie końcówek kości udowych przez gnicie w zapadniętej norze, brak gładkich cięć chirurgicznych. Zespół badawczy zakłada, że ten bezwłady osobnik poruszał się rękami na prymitywnej platformie kołowej, której osie smarowano tłuszczem borsuczym.


III. Analiza Czaszki i Rytuały Przedwiecznych
  • Rytualne dłutowanie kłów: Masywna żuchwa zachowała ślady intencjonalnej, mechanicznej ingerencji. W żywej tkance zębowej wywiercono regularne otwory. Ponieważ brak w nich śladów jakichkolwiek mas wypełniających, kategorycznie odrzucam hipotezę o leczniczym charakterze zabiegu. Otwory te służyły do osadzania w kłach drobnych kamyków lub piór w celach ceremonialnych.
  • Rytualna dekapitacja krtani: Odnotowano całkowity brak struktur kostnych i chrzęstnych w obrębie krtani oraz kości gnykowej. Wskazuje to na brutalny rytuał okołopogrzebowy – gardło osobnika zostało wycięte przed pochówkiem, prawdopodobnie w celu symbolicznego odebrania mu głosu w zaświatach.
  • Deficyt poznawczy (Agenesja kości czołowej): Czaszka wykazuje pierwotny, strukturalny brak os frontale. Analiza porównawcza Cechu Tłoków dowodzi, że u tego gatunku nie wykształciły się płaty czołowe, odpowiedzialne za procesy abstrakcyjnego myślenia, planowanie i samokontrolę. Pozbawiony tych struktur Homo sapiens plasticus wykazywał wyłącznie zachowania reaktywne i popędowe – stan ten definiuję jako kompletną apraksję poznawczą oraz totalny idiotyzm funkcjonalny.


IV. Analiza Paleolingwistyczna (Afazja Strukturalna)
Brak struktur krtaniowych, skorelowany z opisaną wyżej agenezją partii czołowych czaszki, pozwala ostatecznie rozstrzygnąć kwestię komunikacji wewnątrzgatunkowej:
„Godzina 04:15. Przeprowadziliśmy testy akustyczne na miedzianych kamertonach. Wyniki są jednoznaczne: osobnik był genetycznie i strukturalnie niezdolny do mowy artykułowanej. Anatomia górnych dróg oddechowych sugeruje, że komunikacja ograniczała się do nieskomplikowanych sygnałów. Humanoid nie potrafił formułować pojęć, a swoje stany emocjonalne (strach, głód, ból reumatoidalny) komunikował za pomocą gardłowego bełkotu, bezładnego porykiwania oraz nieskoordynowanych syków.”


IV. Analiza Paleolingwistyczna (Afazja Strukturalna)
Brak struktur krtaniowych, skorelowany z opisaną wyżej agenezją partii czołowych czaszki, pozwala ostatecznie rozstrzygnąć kwestię komunikacji wewnątrzgatunkowej:
„Godzina 04:15. Przeprowadziliśmy testy akustyczne na miedzianych kamertonach. Wyniki są jednoznaczne: osobnik był genetycznie i strukturalnie absolutnie niezdolny do mowy artykułowanej. Anatomia górnych dróg oddechowych sugeruje, że komunikacja ograniczała się do nieskomplikowanych sygnałów. Humanoid nie potrafił formułować pojęć, a swoje stany emocjonalne (strach, głód, ból reumatoidalny) komunikował za pomocą gardłowego bełkotu, bezładnego porykiwania oraz nieskoordynowanych syków.”


WNIOSEK KOŃCOWY: Osobnik Osobnik MS/47B/19-NNX to klasyczny reprezentant ślepej uliczki ewolucyjnej z dolnego plastocenu. Gatunek ten charakteryzował się głębokim, strukturalnym idiotyzmem, permanentną niemotą, brakiem wyobraźni technicznej oraz prymitywną egzystencją jaskiniowo-wózkową. Bogowie plastocenu nie zostawili nam ratunku – byli jedynie zgrają zdeterminowanych dzikusów, którzy z rdzawymi dzidami biegali po bezdrożach Bródna za ślepymi borsukami skarpowymi, by wydrzeć z ich ciał tłuszcz potrzebny do podtrzymania ognia w swoich kagankach.

Zatwierdził do publikacji:
Dr inż. Julian z Cechu Tłoków
Instytut Paleoantropologii i Kenozoiku Parowego
17 mroźnika 1887r. Nowej Pary
 


 SZPITAL PRASKI PW. PRZEMIENIENIA PAŃSKIEGO W WARSZAWIE
Al. Solidarności 67, 03-401 Warszawa
Oddział Chirurgii Onkologicznej i Medycyny Ratunkowej
Data: 14.05.2023 r.
KARTA INFORMACYJNA LECZENIA SZPITALNEGO / WYPIS POŚMIERTNY
Pacjent: NN (Mężczyzna, wiek z wyglądu ok. 40-45 lat)
Nr wpisu w K.G.: 415/2023/
ROZPOZNANIE GŁÓWNE ORAZ WSPÓŁISTNIEJĄCE:
  1. C32.9 – Nowotwór złośliwy krtani (stadium zaawansowane, stan po radykalnej laryngektomii całkowitej z usunięciem kości gnykowej).
  2. S06.7 – Masowy, wieloodłamowy uraz twarzoczaszki z destrukcją kości czołowej i obustronnym stłuczeniem płatów czołowych w wyniku wypadku komunikacyjnego.
  3. M15.0 – Ciężka, uogólniona choroba zwyrodnieniowa stawów i kręgosłupa (zaawansowane zmiany reumatoidalne w odcinku piersiowo-lędźwiowym).
STRESZCZENIE PRZEBIEGU CHOROBY:
Pacjent przyjęty przez ZRM w stanie krytycznym po potrąceniu na Rondzie Żaba. Z powodu wcześniejszego złośliwego guza krtani pacjent przeszedł kilka miesięcy temu operację całkowitego wycięcia krtani, co skutkowało całkowitą afazją (brakiem możliwości mowy).
W wyniku potrącenia doszło do wgłębienia i całkowitego zdruzgotania kości czołowej (os frontale). Pomimo natychmiastowej akcji reanimacyjnej i próby odbarczenia ciśnienia wewnątrzczaszkowego, pacjent zmarł na stole operacyjnym o godzinie 04:15 z powodu rozległych obrażeń mózgu i krwotoku. Z powodu braku dokumentów i niemożliwości identyfikacji, ciało przekazano do pochówku na Cmentarzu Bródnowskim w kwaterze dla osób o nieustalonej tożsamości. 

Zgon stwierdził:
dr n. med. Grzegorz Samul
Ordynator Oddziału Neurochirurgii


 ***
Homo sapiens plasticus odszedł, nie zostawiając nowej epoce żadnego ratunku ani mądrości. Ostatni log wyryty w skamieniałych kościach wykopanych z bródnowskiego cmentarza był ostatnim niemym świadectwem epoki, która bezpowrotnie obróciła się w pył.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

RAPORT OPERACYJNY: ARCHITEKTURA LOGISTYCZNA PROTOKOŁU „OUT OF AFRICA”

RAPORT Z KATAL-UR LOG 01: MIEDZIANE PIEKŁO KATAL-UR

SARS-CoV-2: SREBRNA POPULACJA NA CELOWNIKU